Nieporozumienia na temat ho’oponopono Michael Micklei

Wstęp

Idee używające nazwy ho’oponopono, niezgodne z jego przesłaniem Opisane poniżej metody ezoteryczno-magiczne są wprawdzie znane pod nazwą ho’oponopono, ale nie są ho’oponopono. Nie zamierzamy tutaj oceniać samej metody, lecz wyjaśnić, że nie jest to ho’oponopono.

Zmiany Dr Hew Lena

W roku 1992 jeden z uczniów Morrnah Simeony, a mianowicie jej administrator Stanley G. Hew Len (imię Hew wymawia się Hju), przejął kierowanie założoną przez Morrnah na Hawajach organizacją The Foundation of “I” (nie Pacifica Seminars w Niemczech, organizacją również powołaną przez Morrnah, jednak wraz z Yvette Mauri). Pomimo, że uczniowie Morrnah Simeony uczyli się metody z jej oryginalnych podręczników (około dwóch lat przed Michaelem Micklei’yem), to szerzona przez Hew Lena teoria w zasadniczych punktach zaprzecza naukom Morrnah i jest nieznana w tradycji hawajskiej. Dnia 30.6.1992 roku – w 4 miesiące po śmierci Morrnah Simeona – dr Len zebrał podręczniki należące do nauczycieli wyznaczonych przez Morrnah. Kilka lat później rozpoczął promowanie własnych idei, niemających nic wspólnego ani z Hawajami, ani z Morrnah Simeona, posługując się jednak do tego jej nazwiskiem.

Strona ta ma się przyczynić do wyjaśnienia, czym jest oryginalne Ho’oponopono wg Morrnah Simeona i przywrócić świadomość jej drogi.
W kolejnych tekstach znajduje się krótkie zestawienie opierające się na ww. wydaniu książki Zero ograniczeń, w porównaniu z pracą Morrnah Nalamaku Simeony.

Zero ograniczeń i kontynuatorzy

Przyjrzyjmy się mantrze dr. Lena. Metoda ta stała się bardzo znana. Wielu ludzi poszukujących pomocy traktuje ją często jak ostatnią deskę ratunku. Pośród osób rozpowszechniających mantrę pojawiają się znane nazwiska – jednak nazwisko nie jest gwarancją autentyczności, wywodzącej się od Mary Kawena Pukui.

Można mieć nadzieję, że osoby zaangażowane w szerzenie niemających nic wspólnego z
ho’oponopono idei i używające w tym celu – świadomie lub nieświadomie – nazwy
ho’oponopono wiedzą, jaką karmę wytwarza się przez taki sposób postępowania. Aż
chciałoby się powiedzieć do niektórych z nich: “Ludzie, wybierzcie się na Hawaje. Dajcie
sobie trochę czasu, aby odwiedzić wyspy, pojeździć po nich i przestudiować hawajski
sposób życia, będący jednocześnie odbiciem tego, czym jest ho’oponopono.”
Zasięgnijcie wiedzy u źródła i spytajcie każdego z samozwańczych “nauczycieli /
nauczycielek”, od kogo nauczył / nauczyła się ho’oponopono, jaką hawajską reputacją
cieszyli się ci nauczyciele i czy zostali ONI uznani przez specjalistów do spraw kultury
hawajskiej na wyspach oraz przez kahunów, (a nie kapunów). Zdobycie pewności w tak
ważnej kwestii jest oznaką mądrości.

Wszystko jest jednością?

To ulubione stwierdzenie na wielu forach, stronach internetowych i w
komentarzach, które jest również przypisywane ho’oponopono np. tutaj: “Zgodnie z
filozofią ho’oponopono wszystko jest jednością (wszystko jest
jednym).”(www.thomasklueh.de/blog/empfehlungen/hooponopono/97/). Jednak rodzimi
mieszkańcy Hawajów mają inne spojrzenie na tę kwestię:

W odizolowanych, autochtonicznych ekosystemach, jakimi są np. wyspy może
istnieć wprawdzie poczucie jedności (w sensie dużej zażyłości) z naturą. Jednak na temat
ho’oponopono hawajska uczona Mary Kawena Pukui napisała już w słowniku hawajskim –
Hawaiian Dictionary – m.in., iż jest to proces wzajemnej skruchy i prośby o
przebaczenie. Aby zadośćuczynić warunkowi wzajemności wszystkie zaangażowane
osoby musiały fizycznie uczestniczyć w tym problemie. Co z tego wynika:

Konkretne włączenie do procesu uczestników danego problemu przez wymienienie
ich z imienia lub nazwiska przeczy podejściu, jakoby wszystko było “jednym”, bo zgodnie
z nim każda osoba musiałaby tylko “za coś przebaczyć w swoim wnętrzu” – lub
“przebaczyć sobie i innym” – aby u wszystkich innych uczestników problemu zostało to
“oczyszczone”. Jednostronne mantry lub magiczne narzędzia (nazywane z angielskiego
“tools”) nie są więc hawajskie i nie reprezentują tego, co rozumiemy jako ho’oponopono.
“… tylko pochylał się nad aktami …”?

Najsłynniejsza historia na temat ho’oponopono – a mianowicie historia uzdrowienia
23 psychicznie chorych osób mających konflikt z prawem w Hawaii State Hospital, w
latach 1984-87, tylko dzięki recytowaniu mantry jest nieprawdziwa. Bez wątpienia
sprawiła ona, że pojęcie “ho’oponopono” stało się znane na całym świecie, na scenie
psychologiczno-duchowo-ezoterycznej. Od tamtego czasu mamy jednak niezliczone
rzesze ludzi, którzy wierzą, że ho’oponopono to właśnie ta mantra odpowiedzialna za
uzdrowienie i że uda im się dokonać uzdrowienia w taki sam sposób – przez co wydają
nierzadko mnóstwo pieniędzy na warsztaty wprowadzające ich w błąd.

Uzdrowienie to faktycznie miało miejsce – ale nie było spowodowane recytowaniem
mantry “i pochylaniem się nad aktami”. Więcej informacji na temat tej historii znajduje
się w artykule “Ho’oponopono w Hawaii State Hospital”. (tekst ukaże się wkrótce w
wersji polskiej).

Mantry

Mantry należą do najbardziej znanych narzędzi magicznych. Są to rytmiczne, stale
powtarzane grupy słów. Mogą one posiadać niesamowitą moc, gdyż polegają na
emanowaniu określonych, niezmiennych symboli myślowych. Są często stosowane w
modlitwach.
W formie, w jakiej są znane jako ho’oponopono, przekazują raczej uczucie
odprężenia, służą uspokojeniu, powodują, że nasze skłonności do “wściekania się”
znikają, przede wszystkim, jeżeli zawierają one słowa wybaczenia i miłości. Ponieważ
jednak brak w nich wzajemności oraz kończącego je zdania „Uwolniło się.“, „I tak się
stało.“ lub „Dokonało się.“, nie ma tu miejsca ho’oponopono.

Z drugiej jednak strony przez wypowiedzenie na końcu dowolnej modlitwy tego
zdania nie stanie się ona ho’oponopono. Cała modlitwa musi być utrzymana w jednym
rytmie. Dodanie słów takich, jak “Teraz przekazuję to Bogu” lub podobnych do nich nie
zmieni tego faktu. Nie każdy może formułować modlitwy, które zostaną przyjęte. Nie da
się przecież oszukać Boskości, co do zamiarów (w najszerszym znaczeniu tego słowa),
jakie za nimi stoją.

Narzędzia magiczne

Należą do nich na przykład naładowane wizytówki lub naklejki z odpowiednimi
słowami. Często tricki rodem z magicznej skrzynki sztukmistrza są określane jako
silne narzędzia, słowa-klucze lub obrazy-klucze, które pozwalają na wyczyszczenie
emocji w naszej nieświadomości: „Zobacz jak przed Tobą unosi się kartka papieru.
Wyobraź sobie, że są na niej napisane Twoje problemy i że teraz słowa te zostają
wywabione z kartki, a przez to wyczyszczone.“ I w ten sposób emocje znikają – niczym
po zażyciu valium. Jest to jednak złudny spokój, bo podobnie jak w przypadku mantr nie
zaszło oczyszczenie. Tutaj emocje zostały raczej zamknięte w innej szufladce naszej
nieświadomości a przyczyny rodzące problem pozostały nietknięte.

Szczególną formę przybiera przywoływanie sił wyższych: Na Hawajach jest ono
znane jako “ho’omana” (ho’o oznacza robienie czegoś, a mana siły życiowe). W wyniku
pełnego skruchy i pokory, a przy tym altruistycznego procesu ho’oponopono wg Morrnah
Simeony otrzymuje się boskie błogosławieństwo, które powoduje, że negatywne i
niepożądane wibracje występujące we wszystkich uczestnikach problemu zostają
rozpuszczone. Jednakże ten przepływ mocy może zostać wykorzystany niewłaściwie – np.
do składania tzw. (egoistycznych) “zamówień do Wszechświata”, a nawet do
nieświadomego lub świadomego szkodzenia innym osobom bądź naturze. Powoduje to
ponowne uruchomienie koła karmy. Każdy ma bowiem wybór – ale musi ponieść jego
konsekwencje.

Rezonans i holizm

Trzeba przyznać, że może być piękną ideą to, że człowiek musi wybaczyć sobie
samemu za to, że (w wyniku rezonansu) stworzył problemy (jak to właściwie szło?),
przez co zgodnie z dopasowanym do tej teorii, “wymyślonym” światopoglądem, w
którym wszystko jest połączone ze wszystkim polem energetycznym, także wszyscy inni
uczestnicy problemu zostają oczyszczeni. Jest to jednak tylko teoria, której słuszności
nie dowiedziono.

Kto się poważnie zajmie tematem, stwierdzi po pierwsze, że jajowate powłoki trzech
części ludzkiej jaźni, trzy aspekty świadomości jednostki, są z pewnością oddzielone od
swojego otoczenia – podobnie jak wszystko, co jest ożywione, posiada rodzaj powłoki.
Nawet organy wewnętrzne człowieka są pokryte rodzajem płaszcza (błony), aby nie
zrosnąć się ze sobą. Otoczkę posiadają również komórki, a w ich wnętrzu części składowe
komórek, jak mitochondria i ich cząsteczki. Jest ona potrzebna do tego, aby NIE wszystko
było jednością, aby nie powstały monokultury, lecz aby świadomości ulegały różnego
rodzaju ewolucjom – mogą one naturalnie wchodzić ze sobą we wzajemne interakcje i na
polu międzyludzkim odzwierciedlać wiedzę oraz doświadczenia innych świadomości, a dla
własnego rozwoju ku wyższym poziomom mogą się “podczepić” do tych innych
świadomości.

Uczucie przynależności do świadomości z nadrzędnych grup lub (duchowych)
“całości” w sensie holistycznym (rodzina, zawód, stowarzyszenia, naród, religia itp.) może
wówczas stwarzać mylne wrażenie bycia jednością – w tym przypadku chodzi jednak
TYLKO o pola przecięcia takich samych cech, historii wiedzy, działań itp.
Rezonans nie opisuje połączenia, lecz powstaje przez pobudzenie rezonatora o
takich samych wibracjach i pozwala na przykład na zarezonowanie z taką
samą właściwością innej osoby (popularnie znane to jest jako “byciem lub nadawaniem
tych samych falach”). Ta właściwość nie zostaje więc “stworzona”, bo już istnieje!
Dlatego właśnie karma z inną osobą NIE JEST kwestią rezonansu, gdyż w pamięci innych
osób, z którymi nosimy tę samą karmę, z jej punktu widzenia spraw karma jest zapisana
w przeciwny sposób.

Rezonans nie jest również magnesem ani siłą, lecz stanem. Jeżeli częstotliwość
emitowanych wibracji zostanie zmieniona – na przykład przez zmianę charakteru – nie
jest już możliwe dotarcie do pierwotnego rezonatora (na przykład przyjaciela lub
przyjaciółki), przez co on lub ona nie ulega zmianie wraz z tą osobą. W takim przypadku
on lub ona mogą zniknąć z życia tej osoby, a pojawią sie inne osoby, które będą się
dobrze czuły z emitowanymi obecnie, zmienionymi wibracjami.

Siła przyciągania

Siła przyciągania ma pozwolić (w zależności od wytrwałości i jej podtrzymywania)
na spełnienie dowolnego życzenia. Jak można określać tego rodzaju techniki manifestacji
mianem ho’oponopono? W technikach siły przyciągania jak sama nazwa wskazuje
przyciągamy coś do siebie, na przykład szczęście, bogactwo, zdrowie, zaś w przypadku
ho’oponopono dążymy w pierwszym rzędzie do uwolnienia się od czegoś: od
niepożądanych relacji, bólu lub długów.

Nie należy zapominać, że życzenia są wyrazem braku. Brak ten ma swoją przyczynę –
dlatego właśnie w ho’oponopono według Morrnah Simeony pracujemy nad usunięciem
tej przyczyny – jest to coś zgoła innego, niż praca nad spełnianiem swoich życzeń.
Ho’oponopono nie jest techniką manifestacji, którą spotykamy np.w HUNIE lub
publikacjach Manfreda Mohra. Nie służy do bezpośredniego osiągania i przyciągania – np.
szczęścia, bogactwa, zdrowia, lecz ma za zadanie uwolnić nas od przeszkód stojących na
drodze do urzeczywistnienia życzeń, czyli np. od niepożądanych relacji, bólu, lub długów.
A to dwie zupełnie odmienne sprawy.

Kombinacje

W ostatnich czasach obserwujemy na rynku duchowo – ezoterycznym
powstawanie różnego rodzaju kombinacji, jak np. “ho’oponopono plus hipnoza”,
“ho’oponopono i uzdrawianie kwantowe”, “ho’oponopono i EFT” (trzeba stać i opukiwać
sobie prawą stronę twarzy recytując 10 razy mantrę – czy to jest w ogóle możliwe?), a
nawet “ho’oponopono i ustawienia rodzinne”. Z prawdziwym ho’oponopono nie da się
przeprowadzać tego rodzaju połączeń, jest zbyt samodzielne a wibracje zbyt wysokie.
Oznaczałoby to również brak szacunku i dysharmonię.

“Uzdrawianie kwantowe”?

Modne jest obecnie stosowanie fizyki kwantowej, jako dowodu i podstawy
wyjaśniającej uzdrowienia i oczyszczenia. Zapominamy przy tym o dwóch rzeczach: Po
pierwsze – dwie części fizyki kwantowej: mechanika kwantowa i kwantowa teoria pola
działają wyłącznie w strefie materialnej, (która obejmuje również obszar eteryczny),
podczas gdy oczyszczenia za pomocą ho’oponopono rozpoczynają się dopiero w sferze
astralnej – te dwa procesy nie mają więc ze sobą żadnego związku.

Po drugie nieco ryzykowne i zbyt daleko idące jest wykorzystywanie eksperymentu
polegającego na tak zwanej teleportacji kwantowej (w ramach tego eksperymentu kwanty
pozornie znajdują się w dwóch miejscach jednocześnie) do udowodnienia teorii holizmu
mówiącej o tym, że wszystko jest połączone z wszystkim. Spowodowałoby to przecież
unieważnienie niektórych zasad zachowania energii.

Tekst pochodzi ze strony http://www.pacificaseminars.de/ Każdy artykuł jest osobną całością, co powoduje, że mogą sie w nich
zdarzać powtórzenia, a treści umieszczone w poszczególnych rozdziałach mogą się zazębiać. Niniejszy tekst jest pierwszym z serii,
jakie planujemy opublikować w j. polskim, kolejne będą się pojawić na stronie Manawy.
Michael Micklei – założyciel, wraz z Morrnah Nalamaku Simeoną i Yvette Mauri, Pacifica Seminars Europe – fundacji, dzięki której
prawdziwa metoda ho’oponopono Morrnah Nalamaku Simeony przetrwała po dziś dzień.

Tłumaczenie: Ola Bocheńska aleboc@vp.pl
Copyright©for the polish translation Ola Bocheńska, &Wydawnictwo Manawa
Żadna cześć tej publikacji nie może być kopiowana ani rozpowszechniana bez zgody właścicieli praw.

Najbliższe kursy

Wydawnictwo na FB

Morrnah Simeona na FB